Ostatnio pokazałem 1 część opowiadania „Ludwik w świecie dinozaurów”. Teraz przyszła pora na dalszą część tej historii.

 

Ludwik w świecie dinozaurów

Część 2

Chłopiec o mało się nie utopił przez tę wielką falę. Była ona taka duża, że wyrzuciła go na pobliską wyspę: 

- Nareszcie! - pomyślał sobie, ale zaraz przerażony wskoczył do wody - Czyżby to nie był wielki żółw morski!? - wykrzyknął, ale zaraz odetchnął z ulgą, gdyż morze schodziło płytko i powoli, a wybrzeże było piaszczyste. Zaraz więc wziął się za budowanie szałasu, po czym położył się na wielkim liściu próbował zasnąć. Zaczynał czuć się samotnie i bał się, czy znowu coś się nie wydarzy. Nie wiedział też, czy w ogóle wróci do swojego świata. W końcu zasnął.

Nie minęło dużo czasu, kiedy się obudził. Wyszedł z szałasu i o mało nie upadł. Przed jego oczami z wielkiej góry wszędzie leciały duże krople lawy: 

- Przecież to wybuch wulkanu! - wykrzyknął, po czym rozłożył owoce na plaży, a sam ukrył się na skraju lasu. Zaraz przyleciał pterozaur i chłopiec cicho wybiegł, następnie chwytając go, czekał aż ptak odleci. Leciał tak i leciał przez morze i wyspy. Niestety pterozaur wylądował na wyspie, gdzie, aż roiło się od dinozaurów. Na początku uciekł od ptaka, a po tym ukrył się wysoko na drzewie. Z początku myślał, że żadne zwierze go tam nie znajdzie, ale zaraz zmienił zdanie widząc grupę dinozaurów: 

- Pewnie któryś mnie wyczuł i właśnie podążają moim tropem - myślał w strachu. Na jego szczęście brachiozaury to roślinożercy. Jadły liście z drzew 10 metrów od chłopca. Nagle przyszedł wielki T-Rex i tuż przed zjedzeniem chłopca, kiedy już mogło się zdawać, że nie ma drogi ratunku… spadł z drzewa i wylądował na materacu, który właśnie przez plac zabaw przenosiło dwóch mężczyzn. Bardzo się ucieszył, gdy zobaczył, że nie ma już dinozaurów, wulkanu, a ich miejsce zajęły bloki, plac zabaw i ludzie! Ludwik nigdy nie zapomniał tej przygody. Ale pomimo, że była bardzo straszna to chłopiec w przyszłości został ekspertem od dinozaurów.